W obronie polskich sądów

Senator Kazimierz Kleina uczestniczy w protestach odbywających się w całej Polsce w obronie niezawisłości polskich sądów. Na 45. posiedzeniu Senatu RP wygłosił także odnoszące się do tego tematu wystąpienie.

Pani Marszałek! Wysoka Izbo!

To kolejny smutny dzień w naszej parlamentarnej polskiej rzeczywistości. Widać, że Prawo i Sprawiedliwość demontuje kolejny obszar normalnego funkcjonowania państwa. Wcześniej robiono to oczywiście przy okazji tych wszystkich sądowniczych spraw, ale także poprzez cofnięcie reformy oświaty czy też cofanie krok po kroku, w każdej drobnej sprawie, w różnego rodzaju ustawach, reform samorządowych. Jest coś takiego w tym, co robi Prawo i Sprawiedliwość, co jest próbą cofnięcia nas do czasów PRL. Nawet wczoraj pani premier, występując w telewizji, powiedziała, że musimy wrócić do czasów sprawiedliwości społecznej. Nawet w tym głosie, w tych słowach, w tym zdaniu jest wyraźna tęsknota za czasami PRL. Nikt nie jest przeciwnikiem sprawiedliwości, ale jeżeli ktoś mówi to w takim kontekście, to znaczy, że mówi to w kontekście PRL i kontekście tego, jak funkcjonowała Polska w tamtych, już odległych czasach.

W całej tej dzisiejszej dyskusji, gdy mówimy o Sądzie Najwyższym, w głosach koleżanek i kolegów z Prawa i Sprawiedliwości ciągle pobrzmiewają myśli o tym, jak funkcjonowały organy sprawiedliwości w czasach PRL. Wydawało nam się, mnie się wydawało i wielu ludziom w Polsce, że te czasy odchodzą już w przeszłość, że możemy o nich powoli zapominać. Jednak nie, widać wyraźnie, że w dalszym ciągu jest tendencja do tego, aby wrócić do tamtych czasów. Dzisiaj jest już 27 czy prawie 30 lat po tym, jak czasy komunistyczne w Polsce się skończyły czy kończyły, w tym czasie całe nowe pokolenie młodych ludzi weszło i wchodzi w cały obszar spraw życia publicznego i społecznego, i pewnie większość prawników, sędziów, adwokatów, radców prawnych, którzy dzisiaj w Polsce pracują w sądach, w swoich kancelariach, to są ludzie, którzy tamtych czasów nawet dobrze nie pamiętają. Zauważcie państwo, że te wielkie protesty, które teraz trwają, trwają w tych ostatnich dniach, to są protesty głównie młodych ludzi. Tak? To protesty młodych ludzi, nie tylko prawników, ale po prostu takich osób, dla których ważne są słowa „wolność”, „demokracja” i to wszystko, co stanowi o przyszłości i teraźniejszości naszej ojczyzny. Ci młodzi ludzie protestują nie tylko w Warszawie, nie tylko w Gdańsku, nie tylko we Wrocławiu, ale zauważcie państwo, że od wczoraj także w małych ośrodkach. W województwie pomorskim w co najmniej 11 miastach: Gdańsk, Gdynia oczywiście, Słupsk, ale także Kartuzy, Kościerzyna, mały Człuchów, Miastko, Bytów itd., itd… Przepraszam, nie wiem, czy co do Miastka się nie pomyliłem. Ale widać wyraźnie, że po prostu te protesty schodzą coraz niżej, że ludzie, młodzi ludzie, którzy powinni być oparciem dla nas wszystkich, dla tego wszystkiego, co w Polsce dzisiaj się dzieje i będzie się działo w przyszłości, buntują się przeciwko temu, co robi Prawo i Sprawiedliwość. My, jako Platforma Obywatelska, nie jesteśmy przeciwko reformom. Zresztą za czasów pierwszego PiS wiele waszych projektów wspieraliśmy i głosowaliśmy wspólnie. Ale to, co dzisiaj robicie, to jest niestety cofanie Polski o co najmniej ćwierć wieku, ponad 30 lat. Szkoda, szkoda, żal, smutno.

Proszę państwa, w dniu wczorajszym pan przewodniczący Rady Europejskiej Donald Tusk poprosił o spotkanie z prezydentem Rzeczypospolitej. Nasz rodak, człowiek, który jest na tak wysokim stanowisku w Europie, mówi o tym, że trzeba rozmawiać o tym kryzysie, który w Polsce nastąpił. To jest także jego obowiązek, żeby w takich sytuacjach rozmawiać o tym, co w naszej ojczyźnie, w Europie się dzieje. I jak został potraktowany? Tak, że to nie nasza sprawa: to nie wasza sprawa, to nie pana sprawa. To jest właśnie nasza sprawa, to jest sprawa także takich ludzi jak Donald Tusk, przewodniczący Rady Europejskiej.

Ale można powiedzieć: co tam, można lekceważyć takich ludzi, naszych rodaków, którzy są na najwyższych funkcjach w Europie.

Departament Stanu Stanów Zjednoczonych w dniu wczorajszym, ustami rzecznika prasowego, wyraził swoje poważne zaniepokojenie stanowieniem prawa w Polsce.

 

Wyraźnie widać, co mówi, widać to, że te sprawy niepokoją także naszych sojuszników, również za oceanem, a my sobie z tego nic nie robimy.

Wczoraj, wychodząc z parlamentu… Można było wyjść, widzieliśmy wszędzie, jak wygląda sytuacja, gdzie jest ilu policjantów itd. Wszedłem w ulicę Jazdów, po prawej stronie jest ambasada francuska, po lewej ambasada niemiecka. Czy wyobrażacie państwo sobie, co jest w tej wąskiej, malutkiej uliczce, co tam było? Ponad 70 samochodów policyjnych. Jakie wrażenie, jaki przekaz idzie z tych ambasad do ich krajów, do Berlina, do Paryża. Smutna sprawa, bardzo smutna.

I to jest po prostu taka rzecz, która rzeczywiście boli. Bo ten obraz Polski z takim mozołem i trudem budowany przez tyle lat, ostatnie 20 lat, gdy mieliśmy dobrą, stabilną pozycję, został w krótkim czasie zniszczony. W zasadzie wydaje się, że to zadanie nawet na lata, może nawet na pokolenie odzyskanie tej pozycji, jaką mieliśmy na arenie międzynarodowej. To nie znaczy wcale, że nie mamy przeprowadzać reform, także w sądownictwie, w różnych obszarach. Wszyscy zdajemy sobie z tego sprawę. Ale psucie tego wszystkiego, co było z takim mozołem i trudem budowane przez ludzi, którzy w czasach PRL mieli odwagę stanąć przeciwko komunistycznej władzy, którzy mieli odwagę na początku lat dziewięćdziesiątych, gdy wszystko jeszcze było nieustabilizowane, budować właśnie te struktury… Można je poprawiać, można je nawet zmieniać, ale cofanie i niszczenie to jest szkodnictwo kompletne.

Większość z nas, tak jak tutaj jesteśmy, jest z tego pokolenia, które czasy PRL pamięta, żyło nawet w tamtych czasach, ale także na początku lat dziewięćdziesiątych, już w tej budującej się wolnej Polsce w te wielkie zmiany się włączyło. De facto te próby destrukcji, którą państwo teraz wprowadzacie, to podważanie tego wszystkiego, co my w różnych miejscach, nasi koledzy, nasi znajomi, całe pokolenie ludzi, dwudziestoparolatków w tamtym czasie, staraliśmy się zrobić.

Przyrównywanie naszej sytuacji, sytuacji Polski do sytuacji Niemiec, o czym mówił pan senator minister Bobko, jest może atrakcyjne, może fajnie to brzmi, ale Polska to nie Niemcy w tamtym czasie, to nie NRD, gdzie ludzie z RFN przyszli i przejęli całą kontrolę nad tym malutkim państewkiem. Myśmy to wszystko, co dzisiaj mamy, musieli sami zbudować, popełniając różnego rodzaju błędy, ale idąc do przodu. Szkoda, że państwo z Prawa i Sprawiedliwości w tej chwili to z takim uporem niszczycie. A przykładem tego niszczenia, które jest tak bolesne i trudne do zrozumienia, szczególnie dla młodych ludzi, jest niszczenie Sądu Najwyższego. Dziękuję za uwagę.

Złożyłem równocześnie kilka poprawek, o których wspominałem przy okazji zapytań do pana ministra i do sprawozdawcy. (Oklaski)

TOP